niedziela, 25 września 2016

MOJA RHILEA

 W sweterku RHILEA Suvi Simola zakochałam się od pierwszego zobaczenia. Marzyłam, oglądałam wykonania innych i gdy w wakacje zobaczyłam włóczkę Cotton Gold Tweed ALIZE w sklepie Biferno wiedziałam, że to jest właśnie to połączenie. Wzór + włóczka = RHILEA
Dzięki pomocy G. spełniłam kolejne swoje marzenie.
Oto moja wersja:




Zachwycam się wszystkimi detalami tego projektu.
Tył:


Udawany szew na rękawie:




Zachwyca mnie również włóczka. Sweterek układa się bardzo dobrze, a bawełna jest bardzo przyjemna w noszeniu. Jeszcze rzut oka na guziczki, które udało mi się kupić do tego projektu. Są urocze:




Druty 3 mm i 2,5 mm. Zużyłam 3 motki. Jak zwykle wzór musiałam zmodyfikować, bo gdy zaczęłam robić swój rozmiar to wyszedł mi piękny namiot. Tak więc szerokość to S. Wydłużyłam również sweterek, bo projekt jest na znacznie niższą osobę. Bałam się, że na moje 172 cm będzie znacznie za krótki.
Włóczka podoba mi się na tyle, że na drutach mam kolejny projekt z tego sznura, tym razem w trzech kolorach.
Rhileę jako wzór polecam każdej dziewiarce. Rozpisany jest wyśmienicie. Wszystko jest jasne i zrozumiałe.
Na dzisiaj to tyle. Pozdrawiam zaglądających i do następnego razu.

P.S. Dzięki Kochanie za cudowne zdjęcia :)

MOJA RHILEA

 W sweterku RHILEA Suvi Simola zakochałam się od pierwszego zobaczenia. Marzyłam, oglądałam wykonania innych i gdy w wakacje zobaczyłam włóczkę Cotton Gold Tweed ALIZE w sklepie Biferno wiedziałam, że to jest właśnie to połączenie. Wzór + włóczka = RHILEA
Dzięki pomocy G. spełniłam kolejne swoje marzenie.
Oto moja wersja:




Zachwycam się wszystkimi detalami tego projektu.
Tył:


Udawany szew na rękawie:




Zachwyca mnie również włóczka. Sweterek układa się bardzo dobrze, a bawełna jest bardzo przyjemna w noszeniu. Jeszcze rzut oka na guziczki, które udało mi się kupić do tego projektu. Są urocze:




Druty 3 mm i 2,5 mm. Zużyłam 3 motki. Jak zwykle wzór musiałam zmodyfikować, bo gdy zaczęłam robić swój rozmiar to wyszedł mi piękny namiot. Tak więc szerokość to S. Wydłużyłam również sweterek, bo projekt jest na znacznie niższą osobę. Bałam się, że na moje 172 cm będzie znacznie za krótki.
Włóczka podoba mi się na tyle, że na drutach mam kolejny projekt z tego sznura, tym razem w trzech kolorach.
Rhileę jako wzór polecam każdej dziewiarce. Rozpisany jest wyśmienicie. Wszystko jest jasne i zrozumiałe.
Na dzisiaj to tyle. Pozdrawiam zaglądających i do następnego razu.

P.S. Dzięki Kochanie za cudowne zdjęcia :)

sobota, 16 lipca 2016

BURACZEK

Popełniłam kolejny prosty sweterek. Jak wiadomo takich nigdy dosyć. Zainspirował mnie wpis Marii z bloga o modzie. Wprawdzie sweter, który ma na sobie Maria we wpisie o swetrze zamiast płaszcza ma ciemniejszy kolor i bardziej śliwkowy. Jej swetern kosztuje zbyt drogo jak dla mnie, ale wiadomo, dziewiarka sobie poradzi. Udałam się do internetowego sklepu, zakupiłam trzy motki i za ułamek kwoty mam sweterek. Wzór był inspirowany narzutką The Granite Cape Stephanie Jessici Lau i jest na z raverly.
Wprawdzie mój jest znacznie cieńszy, ale taki był plan, by można go było nosić pod kurtką w zimę. Oto moja wersja:





I tył oraz kształt rękawów.


Włóczka to Lanagold Classic 800 ALIZE, kolor 649. Druty 3 mm i 2,5 na ściągacze.
Przepis jest prosty, bo to tylko prostokąt z rękawami :) Nabrałam 120 oczek i zrobiłam 70 cm dzianiny. Potem na środku po 52 oczkach zamknęłam 16 oczek. W kolejnych 9 rzędach zamykałam po 1 oczku. Tak powstał podkrój szyi. Zrobiłam jeszcze 63 cm. Początek i koniec dzianiny robiłam na drutach 2,5 mm ściągaczem 2 x 2. Potem to klasyczny ryż. Zszyłam boki dzianiny i zrobiłam rękawy. Na około przodów nabrałam oczka i wydziergałam ściągacz 2 x 2. Prosta chociaż nie szybka robótka, bo druty 3 mm i kilometry sznura dały mi w kość. Ale warto było. Sama jestem zdziwiona, że tak dobrze czuję się w tym kolorze swetra :) Zaskoczenie totalne. Zaskoczyła mnie też długość swetra po upraniu i blokowaniu, bo oczywiście nie robiłam próbki. Sweter wydłużył się o 1/3.
I jeszcze troszkę zdjęć autorstwa Pana M.



Zdjęć aktualizujących wzrost syna nie ma, bo ostatnio wiek 12 lat nie motywuje do przejażdżek z rodzicami tylko po to by zrobić zdjęcia :)
Pozdrawiam Was serdecznie i przesyłam słońce, bo za oknami troszkę pochmurno. Mam nadzieję, że odpoczywacie i ciszycie się wakacjami.

sobota, 27 lutego 2016

ŁATWO I SZYBKO

Milczałam, milczałam i milczałam. Zupełnie straciłam wenę do pisania, a przede wszystkim do dokumentowania tego co robię. Ale postanowiłam, że tak nie wolno. Jak się zaczęło blogowanie to nieładnie tak się zachowywać. Od sierpnia powstało troszkę nowych dzianinek. Nie wszystko mam obfotografowane, ale postaram się część wam pokazać.
Dzisiaj coś szybkiego i prostego. Zutylizowałam swoją INKĘ (matko!!! jaka ja byłam wtedy szczuplutka; powoli ten blog zamienia się w niechlubny zapis tycia brrrrrrrrrrrr). Sweterek mi nie leżał, źle się go nosiło, leżał częściej w szafie niż był na plecach. Postanowiła go przerobić na coś bardziej noszalnego. Tak powstał taki oto udzieg.
 Sweterek jest znacznie bardziej funkcjonalny niż INKA. Wprawdzie tegoroczna zima nie pozwala go nosić zbyt często, bo właściwości grzejne ma on cudowne. Za to wiosną będzie jak znalazł jako płaszczyk. Ścieg to prosty francuz, robiony od góry.
Z czasem coraz bardziej przekonuje się do prostych form i ściegów. Klasyka jest nieśmiertelna. Takie ciuszki dzierga się błyskawicznie i to cieszy :)

 Tył prezentuję się tak:
 Włóczka to Lanagol Classic ALIZE. Druty 5 mm. Zużycie 4 motki beżowego koloru i ok. 0,5 motka ecry.
Na koniec dokumentacja zdjęciowa postępów mojego syna w wyścigu pt. "jak szybko zdołam dogonić mamę we wzroście". Przyznacie, że niewiele mu już brakuje do mety :) A jeszcze niedawno był taki malutki...........

 Syn również bawi się w fotografa. Niestety zaginęły gdzieś w domowych archiwach jego zdjęcia, ale jak tylko się odnajdą wrzucę również jego dzieła z sesji fotograficznej :)

Miłego wieczoru i weekendu.
Postaram się nie robić już takich przerw w blogowaniu. Postaram.Postaram. Postaram.

Pozdrawiam Gosia

piątek, 7 sierpnia 2015

SZYKUJEMY SIĘ DO CHRZTU

Kolejna przerwa w blogowaniu. Życie ach życie.
Weny mi brak i gdyby nie kolejny człowieczek w naszej rodzinie to druty by mi mchem porosły. Nie miałam jeszcze okazji przedstawić Państwu nowego członka rodziny - JASIA, który okazuje się, że będzie moim chrześniaczkiem. Jupiiii :) Martynka 30 kwietnia obdarowała nas maluszkiem, cudnym i kochanym. Oto JAN, braciszek Antosia i Basi:

Gdyby nie okazja trzymania dzidziusia do chrztu, to pewnie nie zabrałabym się za dzierganie, a tak zmotywowana chwyciłam za druty i powstał delikatniutki kocyk. Może być szatką do chrztu albo tylko ozdobą do wózka.








Wzór pochodzi ze strony DROPSa i w pierwotnym wykonaniu był chustą 160-10
Robota szła mi jak krew z nosa. Zanim opracowałam ostateczny wzór koca, prułam cztery razy. Raz mając już chyba z połowę. Ale warto był. Pierwszy raz dziergałam na drutach 2 mm podwójną nitką. Koronkowa robota. Włóczka to delikatna jak pajęczyna Harmony 2/30 LANA GATTO, kolor 12233. Zużyłam prawie 2 motki.
A ponieważ jest gorąco, to dzieciuchy zrzuciły ciuchy:)))

Pozdrawiam i życzę CIENIA :)