W ramach wyrabiania włóczek, które zalegają mi już troszkę w szafie, wynalazłam Alpacę T/25 zakupioną już chyba ze dwa lata temu. Nie bardzo wiedziałam co z niej zrobić, bo kupiłam ją pod wpływem chwili na wyprzedaży. Kupując wiedziałam, ale rozmyśliłam się i tak włóczka przeleżała, aż do obecnych mrozów. Na Raverly znalazłam już jakiś czas temu sweterek, który od razu wydawał mi się ciekawy, aczkolwiek "cudaczek", to jego odpowiednia nazwa The Paris Sweter. Intrygowało mnie, co może powstać po odpowiednim zszyciu prostego prostokąta. I oto co wyjdzie:
Sweter, to jak pisałam wyżej prostokąt. Ja robiłam go ściągaczem 1x1, podwójną nitką. Zużyłam prawie całe dwa motki. Druty 3,5 mm.
Po zrobieniu prostokąta stwierdziłam, że może być za wąski i na jednym, dłuższym boku dorobiłam jeszcze ściągacz, ale już 2x2. I po zszyciu wyszło bardzo ciekawie. Ten naszyjnik to dzieło mojej środkowej siostry Ani. Aż trudno uwierzyć, że to była wprawka w nauce robienia sutaszu. Jest cudny.
Jak widać rękawy się różnią. Jeden jest bardziej gładki, drugi ma wyraźny wzór, ale sweterek nabrał przez to charakteru. Nosi się bardzo wygodnie. Może troszkę jest problemów pod kurtką, ale jest znośnie. Wełenka grzeje też bardzo fajnie, co w obecnych mrozach nie jest bez znaczenia.
I jeszcze "mrówka" zameldowała się do zdjęcia:) bo dawno Go tu nie było.
Dla początkujących w dzierganiu, bardzo dobry projekt na wprawki i naukę robienia prawych i lewych oczek. Wprawdzie gdzieś w połowie można zwątpić, ale wytrwali zostaną nagrodzeni bardzo ciekawym projektem.
Tak aby spełnić obowiązek kronikarski pokazuję jeszcze zimową wersję mgiełki.
Bluzeczka jest węższa, ale zabieg był celowy. Chodziło o to by bardziej grzała. Po raz pierwszy robiłam z czystego merino. Skorzystałam jakiś czas temu z rabatu na bifero i kupiłam Włóczkę Perlata d'Australia 978 Naturale. Miękkość cudowna. Dzianina po praniu prawie nie zmieniła rozmiaru. Cieplutka i miła w noszeniu.
Pozdrawiam cieplutko zaglądających i życzę miłej niedzieli i tygodnia.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 27 stycznia 2013
sobota, 1 października 2011
PASIASTY
Nareszcie ukończony, wyprany, noszony i obfocony, mój ostatnio ulubiony sweterek "Pasiasty". Gdyby nie kolor pasków mógłby być zwany OSĄ. A ta bardziej przypomina strój więzienny, ale i tak go lubię, nosze przy każdej okazji. Włoczka to prezent urodzinowy od mojej siostry Ani. A Pasiasty prezentuję się tak:
Przepraszam za mój "look", ale sobota więc odpoczywam od kosmetyków, a dodatkowo ciężkawa noc. Gryzoń złapał jakiegoś wstrętnego wirusa gardłowego. Gorączkował, więc budziłam się i sprawdzałam całą noc stan czoła. Nie sprzyja to zbytnio wyglądowi w dniu kolejnym, jak widać na załączonych obrazkach. Na szczęście głównym bohaterem sweterek, więc mi musicie wybaczyć wygląd.
Dane techniczne to:
włóczka DORA Light, w sumie 3 motki, 1,5-szare i 1,5 czarne.
drut 3 mm
kilka wieczorów i sweterek gotowy. Wprawdzie robiony z akrylu, ale jak na sztuczną włóczkę wyrób jest ciepły i mało się mechaci.
Ku rozweseleniu mała historyjka z dnia dzisiejszego.
Bohaterowie:
- Gryzoń, znudzony do bólu leżeniem w łóżku. Posiadający w dłoniach czołg, własnoręcznie wykonany z LEGO przez Pana B., ku ogromnej zresztą uciesze chorego. W dodatku czołg strzela strzałą co dodaje mu atrakcyjności;
- Pan B. zagadnięty i podpuszczony prze chorego.
Gryzoń do Pana B. - "tato, a ty dasz radę wcelować z czołgu w ten cel (nie wiem w jaki bo historyjkę znam on uchachanego Pana B,);
Pan B. - "Dam radę"
Pan B. wcelował, na co jego potomek " Daj ten czołg. Musze sam spróbować i zobaczyć czy to nie była jakaś MARNA SZTUCZKA".
KONIEC
I powiedzcie skąd u dzisiejszych dzieci takie teksty!! :)
Na koniec jeszcze kilka zdjęć ostatnich bransoletek. Wciągnęło mnie po uszy to tworzenie biżuterii.
Dziękuję Wam wszystkim za miłe słowa na temat wdzianka konkursowego.
Przesyłam wszystkim dużo słoneczka i życzę miłego weekendu.
Przepraszam za mój "look", ale sobota więc odpoczywam od kosmetyków, a dodatkowo ciężkawa noc. Gryzoń złapał jakiegoś wstrętnego wirusa gardłowego. Gorączkował, więc budziłam się i sprawdzałam całą noc stan czoła. Nie sprzyja to zbytnio wyglądowi w dniu kolejnym, jak widać na załączonych obrazkach. Na szczęście głównym bohaterem sweterek, więc mi musicie wybaczyć wygląd.
Dane techniczne to:
włóczka DORA Light, w sumie 3 motki, 1,5-szare i 1,5 czarne.
drut 3 mm
kilka wieczorów i sweterek gotowy. Wprawdzie robiony z akrylu, ale jak na sztuczną włóczkę wyrób jest ciepły i mało się mechaci.
Ku rozweseleniu mała historyjka z dnia dzisiejszego.
Bohaterowie:
- Gryzoń, znudzony do bólu leżeniem w łóżku. Posiadający w dłoniach czołg, własnoręcznie wykonany z LEGO przez Pana B., ku ogromnej zresztą uciesze chorego. W dodatku czołg strzela strzałą co dodaje mu atrakcyjności;
- Pan B. zagadnięty i podpuszczony prze chorego.
Gryzoń do Pana B. - "tato, a ty dasz radę wcelować z czołgu w ten cel (nie wiem w jaki bo historyjkę znam on uchachanego Pana B,);
Pan B. - "Dam radę"
Pan B. wcelował, na co jego potomek " Daj ten czołg. Musze sam spróbować i zobaczyć czy to nie była jakaś MARNA SZTUCZKA".
KONIEC
I powiedzcie skąd u dzisiejszych dzieci takie teksty!! :)
Na koniec jeszcze kilka zdjęć ostatnich bransoletek. Wciągnęło mnie po uszy to tworzenie biżuterii.
Dziękuję Wam wszystkim za miłe słowa na temat wdzianka konkursowego.
Przesyłam wszystkim dużo słoneczka i życzę miłego weekendu.
sobota, 3 września 2011
PIERWSZOKLASIŚCI
Nie wiedziałam, że tak trudno być "pierwszoklasową" mamą. Zapomniałam już jak to było w szkole, a może chciałam zapomnieć, a tu bęc! Znowu powtórka z rozrywki. Mój gryzoń, mały, nieporadny, dopiero co rodzony ... poszedł... do szkoły. BUUUUUUUUU Wcale mi się to nie podoba. Niech pobędzie jeszcze troszkę moim gryzoniem!!!
Nic z tego, wiem, wiem.
Trzeba znowu przestroić się na tryby SZKOŁA. Przypomnieć sobie o planie lekcji, worku na kapcie, odpowiednich książkach, stroju na WF. A myślałam, że mam to już za sobą na zawsze. Jakoś nie umiem się w to "wtrybić". Nie idzie mi. Może zbytnio wewnętrznie się buntuję przeciwko dorastaniu Gryzonia. Staram sie być dzielna, pomocna, służyć radą. Tym bardziej, że pierwszy dzień to była katastrofa. Mały jednak, mimo zapewnienień, że tak nie jest, zestresował się na maksa. Przed wejściem na salę gimnastyczną, gdzie było rozpoczęcie roku szkolnego, małemu poszła krew z nosa. I to tak niespodziewanie dla mnie, że pierwszą moją reakcją było zdziwienie i niedowierzanie. W dodatku nie bardzo ktoś pomógł. Mały leży na ławeczce, ja staram się zatamować jakoś krew, nawet nie mogę pójść do łazienki zmoczyć chusteczki, bo mały panikował. Pani nauczycielka poszła po pielęgniarkę i ją wcięło. Nawet nie przyszła powiedzieć, że dzisiaj nie ma pielęgniarki. Ech, ludzka życzliwość. Ale nic to. Grunt, że mały podłapał kolegę i już pomalutku zaczyna być OK. Widzę, że jest jeszcze troszkę przerażony, ale postaramy się z Panem B. jakoś osłodzić mu pierwszy poniedziałkowy dzień w szkole. Naszykowaliśmy Mu niespodziankę do plecaka: RÓG OBFITOŚCI
Robótkowo troszkę się dzieje, ale pomalutku. Weny brak, bo wszystko przysłania SZKOŁA.
Ręce zajmują mi dalej bransoletki, które stają się źródłem dodatkowego dochodu, co cieszy mnie ogromnie, bo dziura budżetowa większa niż polski dług publiczny. Oto kolejna porcja biżu:
A moja ręka wzbogaciła się o koloejną, tym razem rodzinną bransoletkę:
Mam teraz swoich chłopaków "pod ręką".
Pozdrawiam i życzę wszystkim dobrego NOWEGO ROKU SZKOLNEGO.
Nic z tego, wiem, wiem.
Trzeba znowu przestroić się na tryby SZKOŁA. Przypomnieć sobie o planie lekcji, worku na kapcie, odpowiednich książkach, stroju na WF. A myślałam, że mam to już za sobą na zawsze. Jakoś nie umiem się w to "wtrybić". Nie idzie mi. Może zbytnio wewnętrznie się buntuję przeciwko dorastaniu Gryzonia. Staram sie być dzielna, pomocna, służyć radą. Tym bardziej, że pierwszy dzień to była katastrofa. Mały jednak, mimo zapewnienień, że tak nie jest, zestresował się na maksa. Przed wejściem na salę gimnastyczną, gdzie było rozpoczęcie roku szkolnego, małemu poszła krew z nosa. I to tak niespodziewanie dla mnie, że pierwszą moją reakcją było zdziwienie i niedowierzanie. W dodatku nie bardzo ktoś pomógł. Mały leży na ławeczce, ja staram się zatamować jakoś krew, nawet nie mogę pójść do łazienki zmoczyć chusteczki, bo mały panikował. Pani nauczycielka poszła po pielęgniarkę i ją wcięło. Nawet nie przyszła powiedzieć, że dzisiaj nie ma pielęgniarki. Ech, ludzka życzliwość. Ale nic to. Grunt, że mały podłapał kolegę i już pomalutku zaczyna być OK. Widzę, że jest jeszcze troszkę przerażony, ale postaramy się z Panem B. jakoś osłodzić mu pierwszy poniedziałkowy dzień w szkole. Naszykowaliśmy Mu niespodziankę do plecaka: RÓG OBFITOŚCI
Robótkowo troszkę się dzieje, ale pomalutku. Weny brak, bo wszystko przysłania SZKOŁA.
Ręce zajmują mi dalej bransoletki, które stają się źródłem dodatkowego dochodu, co cieszy mnie ogromnie, bo dziura budżetowa większa niż polski dług publiczny. Oto kolejna porcja biżu:
A moja ręka wzbogaciła się o koloejną, tym razem rodzinną bransoletkę:
Mam teraz swoich chłopaków "pod ręką".
Pozdrawiam i życzę wszystkim dobrego NOWEGO ROKU SZKOLNEGO.
niedziela, 21 sierpnia 2011
TUNIKA I NOWE HOBBY
Dzisiaj mało pisania, więcej pokazywania.
W czasie sierpniowym powstała tunika wg wzoru ulubionej Kuduii NURGAKE. Robiłam dwa razy. Nie żebym miała cierpliwość pruć. Pierwsza wersja powędrowała do siostry. Druga, poprawiona na moja figurę prezentuje się tak:
W ramach nauki nowego, nabyłam jakiś czas temu laleczkę dziewiarską w Lidlu. Podumałam, podumałam i uwiązałam paseczek do tuniki, bo chciałam odwrócić uwagę od fałdek brzusznych. Na paseczek ponawlekałam koraliki, z których niestety na zdjęciu mój Pan B. uwiecznił tylko jeden. Nieźle się trzeba namęczyć by go odnaleźć. Pasek ma też koraliki na końcach, dzięki czemu opada gładziutko w dół.
Włóczka, to Bamboo AIIZE, jeden motek
druty: 3,5 mm
Wzór mi się bardzo podoba, tylko muszę jeszcze troszkę popracować nad dekoltem u góry. Następna będzie lepsza.
Wiem, że w poprzednim poście miałam pokazać czesanki, na które tak niecierpliwie czekałam. Są, mam, broszki się robią. Niestety są jeszcze nieskończone, niekompletne i takie tam... więc chwilowo zdjęć brak.
Za to pokażę Wam co ostatnio zaprząta moje ręce i umysł. Zakochałam się w:
Tak, tak to bransoletki. Powstały na razie w czterech kolorach:
Na ręce prezentują się tak:
A na gryzoniowej tak:
Jeśli ktoś chętny do przygarnięcia drogą kupna to zapraszam.
Sobie zrobiłam taką:
Sam pomysł połączenia kamieni i rzemyka wydaję się wielce interesujący.
Tyle pokazywania. Zmykam łapać resztki niedzieli.
Słońca Wam życzę :) Pa
W czasie sierpniowym powstała tunika wg wzoru ulubionej Kuduii NURGAKE. Robiłam dwa razy. Nie żebym miała cierpliwość pruć. Pierwsza wersja powędrowała do siostry. Druga, poprawiona na moja figurę prezentuje się tak:
W ramach nauki nowego, nabyłam jakiś czas temu laleczkę dziewiarską w Lidlu. Podumałam, podumałam i uwiązałam paseczek do tuniki, bo chciałam odwrócić uwagę od fałdek brzusznych. Na paseczek ponawlekałam koraliki, z których niestety na zdjęciu mój Pan B. uwiecznił tylko jeden. Nieźle się trzeba namęczyć by go odnaleźć. Pasek ma też koraliki na końcach, dzięki czemu opada gładziutko w dół.
Włóczka, to Bamboo AIIZE, jeden motek
druty: 3,5 mm
Wzór mi się bardzo podoba, tylko muszę jeszcze troszkę popracować nad dekoltem u góry. Następna będzie lepsza.
Wiem, że w poprzednim poście miałam pokazać czesanki, na które tak niecierpliwie czekałam. Są, mam, broszki się robią. Niestety są jeszcze nieskończone, niekompletne i takie tam... więc chwilowo zdjęć brak.
Za to pokażę Wam co ostatnio zaprząta moje ręce i umysł. Zakochałam się w:
Tak, tak to bransoletki. Powstały na razie w czterech kolorach:
Na ręce prezentują się tak:
A na gryzoniowej tak:
Jeśli ktoś chętny do przygarnięcia drogą kupna to zapraszam.
Sobie zrobiłam taką:
Sam pomysł połączenia kamieni i rzemyka wydaję się wielce interesujący.
Tyle pokazywania. Zmykam łapać resztki niedzieli.
Słońca Wam życzę :) Pa
Subskrybuj:
Posty (Atom)